![]() |
fragment grafiki autorstwa Jenny Stout, całość tutaj. |
Stosunkowo niedawno ukończyłem wreszcie dylogię Portal, będącą swoistym spin-offem kultowej dylogicznej dylogii (dwie części plus rozwinięcie w dwóch epizodach) Half-Life.* Gra okazała się dla mnie - i pewnie nie tylko dla mnie - naprawdę sporym zaskoczeniem i niezłym dowodem na to, że z gry logiczno-zręcznościowej można zrobić pełnokrwisty hit, jeśli tylko wezmą się za to odpowiedni ludzie. O Portalu można pisać naprawdę dużo, mnie jednak szczególnie zainteresował jeden aspekt, niekoniecznie stanowiący najoryginalniejszy element produkcji. Wręcz przeciwnie – rzekłbym, że omawiana tu koncepcja jest jednym z najbardziej ogranych schematów fabularnych w dziedzinie science-fiction. Tradycyjnie przestrzegam przed spoilerami zdradzającymi dość istotne szczegóły historii przedstawionej w obu grach z serii.
Jeśli można wyciągnąć jakiś wniosek z setek utworów science-fiction obracających się wokół tematyki AI, to brzmiałby on tak – każda dostatecznie rozwinięta sztuczna inteligencja na pewno w końcu się zbuntuje.** Każda. Zawsze. Nieważne, czy mówimy o kiczowatym filmie akcji klasy B czy wybitnej powieści fantastycznonaukowej znanego autora. W czasie mojego długiego i ciągle trwającego romansu z fantastyką naukową spotkałem się tylko z jednym przypadkiem potężnej AI, która nie miała w planach eksterminacji ludzkości.
Przyznam, że to dla mnie mało zaskakujące. Pomijając najoczywistsze wytłumaczenie – potężna, sztuczna inteligencja która się nie buntuje to trochę jak ogromne działo, które nie wystrzela – myśląca maszyna to dość silnie rozpowszechniony fetysz poruszający siedzącego w głębi każdego z nas małego technofoba. Nie wiem, czy pierwszy był HAL 9000, ale to z pewnością superkomputer wymyślony przez Clarke’a (i sportretowany przez Kubricka) ustanowił kanon zbuntowanej AI, który trwa do dziś i z którego wypączkowały wspomniana wyżej Jane, VIKI, GLaDOS***, Deus Ex Machina i ten komputer nadzorujący statek kosmiczny z wyjątkowo nieudanej powieści Eugeniusza Dębskiego, której tytuł niefortunnie wyleciał mi z pamięci.
Właśnie, GLaDOS – mimo kliszy fabularnej, jest ona naprawdę udanie wykreowaną postacią. Oto superkomputer o głosie operowej diwy, który obiecuje smakowitą nagrodę w zamian za pomyślne przejście przez przygotowany przezeń tor przeszkód, a w dalszej części gry podkopuje samopoczucie Chell, głównej bohaterki, swoim aksamitnym głosem recytując osobliwe szyderstwa pod jej adresem. To właśnie ten szokujący dysonans – słodka, ciepła barwa głosu na przemian to kusząca, to złorzecząca Chell – najbardziej przemawia do wyobraźni gracza. Swoje robi też wszechwładność GLaDOS i tu dopatrywałbym się największego źródła strachu przed świadomą AI. Chell Obserwująca olbrzymie gmachy Aperture, Neo przyglądający się „farmom” ludzi, Killy stający wobec Megastructure, wszyscy z jedną, wyraźną myślą – oto dokonanie kogoś, kogo zrozumienie leży poza naszym zasięgiem. To nas najbardziej przeraża – że stworzona przez nas sztuczna świadomość zacznie snuć myśli dla nas kompletnie nie do pomyślenia, zacznie rozumować na poziomie niedostępnym dla ludzkiego umysłu, nie tyle z powodu różnic w „mocy przerobowej” co zupełnie innej struktury mechanicznego umysłu. To dość zaskakująca i raczej irracjonalna obawa – wątpliwe, by naukowcy uznali za celowe poszukiwać metod stworzenia inteligencji, z którą nie będzie można się porozumieć.
Ostatni akapit do przemyślenia dla czytelników – gdzie prowadzone są najprężniejsze badania dotyczące AI? Oczywiście w środowiskach developerów gier komputerowych, którzy starają się, by postawieni przed graczem przeciwnicy wykazywali choćby pozory inteligencji. Jak do tej pory stworzenie cyfrowego oponenta, który - nie uciekając się do drobnych, ale znaczących oszustw wyrównujących szanse - jest w stanie pokonać wyrobionego gracza pozostaje w sferze marzeń. Miejska legenda o Kasparowie rzuconym na kolana przez komputerowego szachistę nie wytrzymuje starcia z rzeczywistością, póki co zatem jesteśmy bezpieczni. Warto jednak pamiętać, że badania trwają, a gry komputerowe „uczą” sztuczną inteligencję pewnej niepokojącej rzeczy – że człowieka trzeba pokonać.
___________
*swoją drogą, jeśli Valve wyda kiedyś grę z trójką w tytule, to będzie wydarzenie na miarę premiery DNF.
**jeśli się nie buntuje, to znaczy, że jest niedostatecznie rozwinięta.
***zastanawiająco dużo w tym gronie „kobiet” – sztucznych inteligencji określających siebie jako przedstawicielki płci pięknej. Oprę się pokusie i nie wyciągnę z tego żadnych ważkich wniosków.