niedziela, 3 kwietnia 2011

Słowiański duch


fragment grafiki autorstwa Marka Oleksickiego, całość tutaj.

Najnowsza książka pani profesor Marii Janion, której nazwisko zna każdy student filologii polskiej (moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina) może wywrócić do góry dnem sposób, w jaki patrzymy na nasz naród. Zastanawiam się, ile osób zdaje sobie sprawę z tego, że „Niesamowita słowiańszczyzna” daje zaskakującą, lecz bardzo logiczną odpowiedź na pytanie o charakter polskiej tożsamości narodowej. Teza postawiona przez autorkę niejako tłumaczy głęboko wżarte w rodzimy krajobraz chrześcijaństwo, liczne zrywy bohaterstwa (nader często będące jedynie wymyślnym sposobem popełniania zbiorowych samobójstw) i, przede wszystkim, dziwnej mieszaniny wyższości i niższości żywionej wobec krajów zachodniej Europy. Zaciekawieni?

Kluczem jest tu mitologia Słowian, czy też raczej – jej brak. Nie mamy własnej mitologii, została nam ona odebrana wraz z chrystianizacją narodu, podczas palenia na stosach pogańskich bożków (a nierzadko i kapłanów) nikomu nie wpadło do głowy zainteresować się niszczoną religią. Historycy literatury bez żalu oddaliby wszystkich poetów oświeceniowych w zamian za jeden miarodajny traktat szczegółowo opisujący to zagadnienie (nie wspominajcie tu o Długoszu, Długosz niemal na pewno nałgał). Pogaństwo słowiańskie zostało wyrugowane w stopniu bezprecedensowym w historii Europy. Zarówno Irlandczykom, jak i Skandynawom udało się zachować swój przepiękny folklor, pamięć o obrzędach, tradycjach i wierzeniach. Na terenie naszego kraju udało się zaś usunąć rodzimą mitologię tak skutecznie, że niektórzy badacze podejrzewają, że takowa nigdy nie istniała, co byłoby kulturowym ewenementem na światową skalę. Słowianie podczas chrystianizacji zostali tego bezpowrotnie pozbawieni i to właśnie, według Janion, jest przyczyną wszechwiecznej ogólnopolskiej frustracji. I nie ma co się dziwić.

Przywykliśmy do myśli, że nasz folklor jest czymś obciachowym, infantylnym. Instynktownie czujemy, że jest on czymś, czego należy się wstydzić. Teoria Janion zgrabnie tłumaczy to faktem, że ludowe wierzenia zawsze były tępione – jak nie przez Kościół, to przez tego albo innego zaborcę. Do dzisiaj przetrwały zaledwie okruchy – ikoniczny Światowid, demoniczny panteon mocno w naszej świadomości zniekształcony przez poetów romantycznych i Sapkowskiego, na wpół zapomniane obrzędy pokroju Nocy Kupały czy Dziadów. To niewiele, zwłaszcza jeśli porównamy to sobie z najlepiej chyba zachowaną mitologią Greków.

Ta teoria jest kusząca z wielu powodów. Tłumaczy ona chęć „europeizacji” Polski, poczucie niższości wobec innych narodów, pogardę żywioną wobec własnego folkloru czy choćby nawet antyklerykalizm współczesnych polskich pisarzy fantasy, których Kościół tak niecnie pozbawił materiałów, na których można by zbudować prawdziwie prasłowiańskie uniwersum, choć przy tym ostatnim nie wykluczam zbiegu okoliczności. Fakt, pozostaje teorią, warto jednak przemyśleć ten punkt widzenia – zwłaszcza, że od jakieś czasu widać renesans zainteresowanie słowiańszczyzną. Zaczęło się od Sapkowskiego i jego wiedźmińskich opowiadań, wręcz tchnących słowiańską przaśnością. W samej Sadze widać to już nieco mniej, tam bowiem AS polskiej fantastyki daje upust swoim arturiańskim fascynacjom (zwłaszcza w dalszych tomach), tym niemniej – taki był początek. Potem poszło gładko, choć niezbyt szybko, inni autorzy fantasy zaczęli coraz śmielej romansować z okruchami mitologii słowiańskiej, które dotrwały do naszych czasów, Kapela ze Wsi Warszawa zaczęła odnosić sukcesy za granicą (gdzie zresztą jest bardziej popularna, niż u nas), prezentując słuchaczom dziwny, transowo-ludowy rytm. Za niedługo w sukurs przyszedł opozycyjny Żywiołak, wraz ze swoim mroczno-pogańskim stylem. Oleksicki zadebiutował „Odmieńcem”, uznanym przez fanów komiksem rodem z ludowej legendy. Trudno nie wspomnieć też o wiedźmińskiej grze komputerowej, która zaskoczyła zachodnich graczy egzotycznym światem przedstawionym, pełnym świeżych, nieznanych wcześniej ogółowi południc, zjadarek i strzyg. Jeśli to coś więcej, niż przelotna moda, to możemy się tylko cieszyć.

Ale i tak szkoda zapomnianych opowieści o słowiańskich bogach i bohaterach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...