![]() |
fragment grafiki autorstwa Jessie Lam, całość tutaj. |
Portal, któremu niedawno poświęciłem już jedną notkę, zrobił mi z mózgu owsiankę – przynajmniej w czasie kilkunastu pierwszych minut spędzonych z tą grą. Gdy dorwałem się już do działka generującego portale, od razu zacząłem eksperymentować, jak ta małpa, której do klatki wrzucono nową, interesującą zabawkę. Tworzyłem tunele pomiędzy punktami A i B, drwiąc tym samym z Euklidesa i jego niedorobionej z punktu widzenia Portala geometrii. Jeden portal na ścianie obok, kolejny po drugiej stronie pomieszczenia. Zauważyłem wtedy coś interesującego – mój umysł początkowo buntował się przeciwko uznaniu takiego działania, choć samą ideę i teorię rozumiał znakomicie. Dopiero podczas wprowadzania jej w czyn zaczęły się… może nie problemy, ale pewien dysonans poznawczy, który dość negatywnie wpływał na moje samopoczucie. Za portalowym przejściem podświadomie oczekiwałem nowego pomieszczenia – nie tego samego, tyle że z innej strony. To wywołało lekką konfuzję. Oczywiście nie przeszkodziło mi to w kontynuowaniu rozgrywki, bo czym jest jakiś tam wydumany dyskomfort wobec frajdy, jaką daje posługiwanie się portal gunem, poza tym – z minuty na minutę dyskomfort ów zanikał, bym w pewnym momencie uświadomił sobie, że korzystanie z portali stało się dla mnie czymś naturalnym. Klik – mój umysł zmienił się lekko, dotychczas zamknięte drzwi stanęły otworem. Zacząłem myśleć w sposób portalowy.
Na własny użytek powyższą sytuację określam mianem „rozszerzenia świadomości”, który to termin podkradłem jakiemuś szarlatanowi, który nazwał tak swoją książkę. Po dłuższej przerwie w zabawie z grą wróciłem do niej, chcąc się przekonać, czy owo rozszerzenie świadomości było jedynie chwilowe, czy też może – podobnie jak jazda na rowerze – raz przyswojone pozostało w moim umyśle na zawsze. Doświadczenie potwierdziło tezę numer dwa – wszystko wskazuje na to, że już do końca życia będę potrafił myśleć portalami. Nasze mózgi spokojnie potrafią poradzić sobie z myśleniem o rzeczach nie do pomyślenia, a Portal jest tego najlepszym przykładem.
Jakiś czas temu na Polygamii znalazłem cudowny klip pokazujący, co można jeszcze osiągnąć w tej materii – amatorski level do drugiego Portala to chory sen wariata. Autor poziomu bawi się w nim nieeuklidesową geometrią – otoczenie rządzi się logicznymi, ale dla nas kompletnie szaleńczymi zasadami, znikające ściany, korytarze, których nie ma, pomieszczenia od środka większe, niż z zewnątrz,* nagłe zmiany grawitacji, czy płynne przechodzenie do rzeczywistości paralelnej… oto filmik, który wprawiłby w osłupienie nawet Jacka Dukaja. Tutaj dopiero mamy do czynienia z paskudnym dysonansem poznawczym, ale za to jeśli ktoś odważy się zmierzyć z tym poziomem (po ściągnięciu na dysk i paru machlojkach z drugim Portalem możemy go odpalić) to rozszerzenie świadomości będzie w tym przypadku wręcz kolosalne.
Marzy mi się produkcja, której formuła w całości będzie rozwijała koncepcję tego filmiku. Za pomocą podobnych gier moglibyśmy wytresować nasze umysły tak, że potrafiłyby skakać przez (portalowe) obręcze z iście cyrkową zwinnością. Swoją drogą, to fascynujące, jak mózg homo sapiens z narzędzia rozważającego dylematy pokroju „Jak najszybciej dobiec do tamtego drzewa i wdrapać się na nie, nim dorwie mnie tygrys szalozębny?” ewoluował w coś, co myśli o problemach typu „Jak sprawić, by wsadzony do szczelnego pudełka kot pozostał jednocześnie żywy i martwy?” Nie jestem na tyle niemądry, by wieszczyć, że Portal jest pierwszym, bardzo drobnym kroczkiem długiej podróży ku kolejnemu stadium ewolucji. Jednak nie da się ukryć, że rozgrywająca się z nieeuklidesowym środowisku gra nauczyłaby nas patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość w nieco inny sposób, a – jak wiadomo – zmiana punktu widzenia pozwala na dostrzeżenie rzeczy, które dotychczas nam umykały. Możecie się śmiać, ale ja gdzieś tam, w głębi swojego umysłu chowam niezachwiane przeświadczenie, że taka odmiana może pchnąć dotychczasową naukę na zupełnie nowe tory.
Oczywiście – wierzę w to, ponieważ myślenie portalowe opanowałem dopiero kilka miesięcy temu, myślenie narracyjne zaś towarzyszy mi od najwcześniejszych lat życia.
____________
*cóż, w tym akurat miejscu co poniektórych z nas ponownie ratuje popkultura.